Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samodzielność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 listopada 2016

Ciasto maxi king w ośrodkowej wersji




Składniki:

2 paczki herbatników
1 puszka masy krówkowej klasycznej
1 puszka masy krówkowej kakaowej
1,25 kostki masła
1,5 szklanki mleka
ok. 1 łyżki słodkiego kakao
3/4 szklanki cukru
2 opakowania cukru wanilinowego
ok. 700 - 800 g mleka w proszku
2 czekolady (wg. uznania: mleczne, białe lub gorzkie)
garść pokruszonych orzeszków ziemnych
1/4 szklanki mleka do polewy

Przygotowanie:

1. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia. Położyć warstwę herbatników. 1 szklankę mleka z cukrem i paczką cukru wanilinowego zagotować. Odstawić do ostygnięcia.
2. Miękkie masło miksujemy z mlekiem w proszku (ok. 6 szklanek). Tak powstałą masę dzielimy na 3 części, by oddzielić 1/3. Do pozostałych 2/3 tej masy dolewamy zagotowane wcześniej mleko z cukrem. Połowę powstałego kremu śmietankowego wylewamy na rozłożone na blasze herbatniki i rozprowadzamy równomiernie.
3. 0,5 szklanki mleka zagotowujemy z kakałem i cukrem wanilinowym. Zostawiamy do ostygnięcia.
4. Warstwę kremu śmietankowego rozłożonego na blasze pokrywamy herbatnikami. Podgrzewamy w kąpieli wodnej masę krówkową klasyczną, a następnie rozprowadzamy na wyłożonych wcześniej herbatnikach.
5. Mleko kakaowe miksujemy z pozostałą 1/3 masy z masła i mleka w proszku. Rozprowadzamy na kajmaku, następnie pokrywamy ponownie herbatnikami, a następnie podgrzaną w kąpieli wodnej masą kajmakową kakaową. Zalewamy resztą kremu śmietankowego i ponownie wykładamy herbatniki na wierzch.
6. Czekoladę roztapiamy (najlepiej w kąpieli wodnej, by uniknąć przypalenia) i dolewamy ¼ szklanki mleka. Wylewamy na wyłożoną uprzednio warstwę herbatników i posypujemy orzeszkami.
7. Odstawiamy do lodówki na około 4 godziny. 

Smacznego!

niedziela, 6 listopada 2016

Krótka bajka na podstawie życia

       Dawno temu w iglastym lesie z dwóch różnych krańców tego pięknego i wypełnionego zielenią forestu, w tym samym kierunku zmierzały dwa jakże piękne łabędzie. Natknęły się na siebie i od tamtej pory spędzały ze sobą wiosny, lata, jesienie i zimy, aż w końcu mama łabędź wykluła jajeczko. Łabędzi rodzice bardzo o nie dbali by wszystko było w jak najlepszym porządku. Udało im się to. Po upływie czasu dbania o jajeczko rodzice poczuli wielkie szczęście, kiedy zauważyli, że skorupka jajeczka pęka, gdyż oznaczało to oczywiście jedno. Rodzice dbali o swoje kaczątko, bardzo je kochali, ale mimo wszystko czasem bywa tak, że młode pisklę wcześniej wylatuje z gniazda i skazuje się na zagrożenia czynników otaczającego go świata, oraz na samodzielność. Zupełnie niczego nieświadome pisklę ruszyło więc w świat...      
(Autor C.W.)

poniedziałek, 9 maja 2016

Wędrowanie czas zacząć

Piękna pogoda zachęciła nas do wędrówek. Majówka, słońce, trochę więcej czasu wolnego sprzyja aktywności. Dlaczego tak bardzo lubię wycieczki? Bo to na nich rozmawiamy o wszystkim i o niczym.Wtedy włącza się spontaniczność aby tropić dziką zwierzynę, albo zrobić zasadzkę, aby samemu się schować. Śmiejemy się do rozpuku, opowiadamy rozmaite historie, wracamy wspomnieniami do chwil z przeszłości, dyskutujemy o tym czy "daleko jeszcze". Dla mnie wszędzie w Kudowie jest niedaleko, dla podopiecznych bywa różnie. A najcenniejsze są ich miny gdy widzą takie widoki.
 

 
Na twarzach pojawia się zdziwienie, czasami zaduma, a nawet tęsknota. I wtedy słyszę "Jak przyjedzie moja rodzina zabiorę ich tu". W takich miejscach nawet posiłek smakuje inaczej. To nic, że bolą nogi i ramiona od ciężkiego plecaka. Bo przecież trzeba zabrać tyle rzeczy: napój, słodycze i oczywiście Nutella musi być :-) Wtedy rozsiadamy się na nagrzanej słońcem łące, obserwujemy chmury, które leniwie snują się po niebie. Każdy z nas widzi coś innego, pies, smok, wielbłąd... Prześciganie się kto usłyszy więcej ptaków, kto naliczy więcej pszczół, kto znajdzie czterolistną koniczynę. Właśnie za to lubię wycieczki i wędrowanie.
 

niedziela, 17 kwietnia 2016

Blog zaczyna żyć

Blog zaczyna żyć. Mama jednego z podopiecznych, patrząc na swojego męża i syna, jak spędzają czas, tu w ośrodku, stworzyła krótki tekst. Napisała go pod wpływem chwili, wzruszający i piękny.

 "Pozwól mi Tato!"

 
          Tato nie wchodź do mojego ogródka z grabkami. Mój ogródek to moje życie, trawa w nim rosnąca to moje myśli, czynny, moje wybory i decyzje. Pozwól mi podeptać stokrotki i trawę aby doświadczyć uczucia straty bądź uczucia radości. Nie wiem co to będzie, ale chcę sam to poczuć.
          Nie sprzątaj za mnie psiej "kupy" z trawy, jeśli w nią wejdę to sam umyję buty, choć będą obrzydliwie śmierdzące. Daj mi Tato przeżyć moje życie po mojemu. Nie grab mojej trawy i nie podlewaj stokrotek. Pokaż mi, ale tylko raz, jak to się robi, bo wiem, że jesteś w tym mistrzem, ale nie wyręczaj mnie i ciągle nie poprawiaj. Za to stale mów mi, że mnie kochasz. Tego potrzebuję najbardziej. Tak jak trawa i stokrotki wody.